Co ze złotym w 2010 roku ?
-
Niektórzy twierdzą, że o kursie złotego decydują spekulanci. Nie podejmę się próby udowadniania bądź kwestionowania tej tezy, chciałbym raczej skupić się na kilku faktach i suchej analizie, by ostatecznie spróbować ocenić , jak zachowa się złoty na przestrzeni najbliższych 11 miesięcy…
Mamy okresy, gdy nasza waluta mozolnie, powoli zyskuje na wartości, by nagle w krótkim czasie mocno stracić. Ktoś powie, że to wpływ spekulantów. Moim zdaniem jest to jednak wpływ cyklicznych czynników globalnych oraz w mniejszym stopniu – sytuacji wewnętrznej. Złoty jest maleńkim trybikiem w globalnej machinie finansowej. W ostatnich latach na poziom złotego negatywnie wpływały m.in.: globalny kryzys oraz znaczna awersja do ryzyka. Niestety złoty znalazł się w koszyku walut wschodzących i nie udało mu się z niego wyizolować, przez co stracił proporcjonalnie więcej, niż faktycznie powinien. Doszła do tego nieciekawa sytuacja polskiego budżetu w pierwszej połowie 2009r. i na efekty nie trzeba było długo czekać. Gdy sytuacja była na prawdę nieciekawa, nieoczekiwanie Międzynarodowy Fundusz Walutowy przyznał spore środki na stabilizację makroekonomiczną regionu rynków wschodzących, co przy pozytywnych sygnałach o planowanych nowelizacjach budżetu i odrzuceniu pomysłu powiększania długu publicznego – pozwoliło złotemu szybko wyjść z dołka i pokonywać kolejne punkty oporu wskazywane przez Analizę Techniczną.
Większość prognoz szacuje dalsze, dość silne umacnianie złotego w całym 2010r, szczególnie w jego drugiej połowie. Czy są jednak ku temu makro i mikroekonomiczne przesłanki? Niewątpliwie, aby taki scenariusz był możliwy, konieczne jest spełnienie na raz co najmniej kilku warunków, takich jak:
- stabilna sytuacja polityczna (rząd i fotel prezydenta w “jednych” rękach),
- lepsza kondycja budżetu niż wcześniejsze przewidywania,
- wyższy dochód krajowy,
- ograniczenie wydatków publicznych,
- mniejsze potrzeby pożyczkowe,
- spadek prawdopodobieństwa przekroczenia długu publicznego na poziomie 55% PKB (np. przez zmianę w definicji długu publicznego).
Jak widać, lista jest dość pokaźna, a mimo to jedynie polski rząd prognozuje deprecjację złotego wobec walut obcych. Zdecydowana większość analityków krajowych i zagranicznych obstawia sporą aprecjację. Czy słusznie? Poszukajmy na rynku lokalnym argumentów przemawiających przeciw silnemu umacnianiu złotego:
- niepewność budżetu na 2010 i 2011r.
- wątpliwości co do możliwości finansowania deficytu znaczącymi przychodami z prywatyzacji
- duża skala potrzeb pożyczkowych budżetu, które mogą sięgnąć nawet 200 mld złotych
- zdecydowany spadek zainteresowania akcesją do strefy euro, co automatycznie odsuwa w czasie planowaną datę przyjęcia przez Polskę wspólnej waluty
- niepewność tempa wzrostu w latach 2009-2011
A są to jedynie czynniki lokalne. Gdy dodamy do tego nadal niestabilną sytuację na rynku globalnym, podtrzymującą niechęć do podejmowania ryzyka i rozpoczynania nowych inwestycji – nie stwarza to stabilnych podstaw do silnej aprecjacji złotego.
Jaki zatem będzie średni kurs złotego do EUR 31.12.2010r?
Poniżej kilka aktualnych prognoz. Obiecuję, że na koniec roku wrócę do tematu i zobaczymy, kto był najbliżej prawdy
- JP Morgan – 3,80zł
- Morgan Stanley – 3,70zł
- Bank of America – 2,69zł
- Moja prognoza – 3,90zł
–
* Zachęcam do przeczytania artykułu Janusza Jankowiaka “Co tak miota tym złotym?” w styczniowym numerze “Forbes” – znajdziecie tam szczegółową analizę autora, która zainspirowała mnie do napisania tego krótkiego posta.





